wtorek, 10 sierpnia 2010

Brokułowa sałatka

Pyszna a jakże prosta i ekskluzywna sałatka. Podaje przepis. Oczywiście ilość składników orientacyjna:P

Składniki:
` ugotowany al dente brokuł
` jogurt grecki
` czosnek
` majonez
` ser feta
` migdały
` sól, pieprz

Co dalej?

Na dno salaterki trafia brokuł. Dalej pokrojony na kosteczki ser feta. Robimy sos czosnkowy jak w pizzeri: tj. do jogurtu dodajemy przemielony czosnek, łyżkę majonezu oraz sól i pieprz. Całość polewamy tym sosem. Tymczasem na suchej patelni (bez tłuszczu) podsmażamy delikatnie płatki migdałów. Uważamy, aby się nie pokruszyły. Migdałami posypujemy całą sałatkę. i to cała filozofia.

Fotograficznie c.d.



Łazienki Królewskie Warszawa









poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Fotograficznie

A dziś postanowiłam dać małą próbkę mojej fotograficznej amatorszczyzny.




Motylki nad skierniewicką Rawką





Mały wodospad na Rawce




Schody do nieba i moja sis parę lat temu





Bańkowa radość






Będzie więcej...

piątek, 6 sierpnia 2010

Jako tako po japońsku

Nigdy nie byłam przekonana do japońskiej mangi i anime. No jakoś tak było, że nie podchodziło mi to w ogóle. Wiec wyobraźcie sobie jak wielki był mój ból, kiedy mój brat dorwał mangę "Death Note" i anime z resztą też. Co gorsza, mój Tomek też to zna i lubi, więc nie dało się wysiedzieć razem z nimi bo zrobili się monotematyczni. Jakby tego było mało to jeden i drugi najeżdżał na mnie, żebym i ja zaczęła to czytać/oglądać. Wow, dali mi wybór. Ale ja się nie dawałam tak łatwo. Do czasu... W końcu i mnie pochłonęła opowieść o Light'cie, Ryuk'u czy L'u. Jak na razie przeczytałam tylko dwa tomy, a dziś w pociągu zacznę trzeci. Jednakże z ręką na sercu muszę powiedzieć: TO ŚWIETNY KRYMINAŁ!!! I jak najbardziej polecam. Odsyłam na wikipedię: http://pl.wikipedia.org/wiki/Death_Note


A tak z innej paki miałam dziwny sen. Bardzo wyraźna była w nim data 30 maja 2011. To dokładnie dwa dni po moich urodzinach, które będę mieć dopiero za rok. We śnie obudziłam się tego dnia wkurzona, że zapomniałam o moich urodzinach sprzed dwóch dni. Miałam także pretensję do wszystkich dookoła, że nikt nie pamiętał. Ani mama, ani Tomek. Nikt. Nagle sobie boleśnie uświadomiłam, że miałam (jak to mój dziadek nazywa) "zmianę kodu", albo "dodatkowy krzyżyk". I już nie -naście. Teraz dwudziestka. Na szczęście do tego jeszcze ponad dziewięć miesięcy:P Bo ja nie liczę od poczęcia:D

Pomyleńce by ciocia Wiesia

Przepis kulinarny plus komentarz

A właściwie na odwrót.


Zapewne zastanawia Was co to są te "Pomyleńce"? Już lecę z odpowiedzią! Oglądaliście może ostatnio telewizję? Jakieś "Knory" i "Winiary" prześcigają się z nowym produktem w stylu "Gołąbki inaczej", albo "Gołąbki bez zawijania". Czy jakoś tak...
I śmieszy mnie ta ich nowość, gdyż moja ciocia wymyśliła takie coś ze sto lat temu. No dobra, ale z pięć to na pewno. Dlatego ja śpieszę z przepisem na na prawdę świetną rzecz. Fajne urozmaicenie tradycyjnej polskiej kuchni. Mniam! A skąd ta nazwa? Ciocia przygotowała po raz pierwszy tą potrawę na jakąś imprezę u mojej świętej pamięci prababci. A mój ówcześnie bardzo młody brat krzyknął zdumiony: "Co to ma być? To chyba jakieś pomyleńce" (chodziło mu, że w gołąbkach mięso zawija się w kapustę, a nie na odwrót). No i się przyjęło.

Ale do rzeczy!


Na pół kilo mięsa potrzebujesz:



`Pół kilo mięsa mielonego
`Pół kilo poszatkowanej dość drobno kapusty
`6 łyżek kaszy mannej
` 6łyżek ryżu
` 3-4 jajka
`cebula
`bułka tarta
` 2 litry wody
` 2 kostki bulionowe
` pomidory
`przyprawy




Ogólnie robisz zwykłe mielone, ale w tym wypadku mięso mieszasz z ryżem, kaszą, kapustą i cebulą. I dalej standardowo: jajka, wegeta, pieprz, bułka tarta (co tam chcesz). Z tej masy lepisz kotlety jak mielone. Podsmażasz. Wodę zagotowujesz im dodajesz kostki bulionowe. "Pomyleńce" wrzucasz do wywaru i doprawiasz pomidorami, tak, żeby postał sos. Równie dobre są z sosem grzybowym. Jak zrobisz, Twoja sprawa.

Smacznego!!


A mama mojego chłopaka, czyli potencjalna kandydatka na teściową do zwykłych mielońców dodaje drobno posiekaną zwykłą paprykę. I są pyszne. Ja lubię na ostro, to dodałabym jeszcze papryczkę chilli. Stu procentowo polecam!